Lingua Kabinett

 

Zum Bearbeiten des Untertitels hier klicken

Tadeusz Borowski (1922-1951) - poeta, pisarz, publicysta.
Tadeusz Borowski urodził się 12 XI 1922 roku w Żytomierzu, dzieciństwo spędził na Ukrainie. W 1932 roku przeprowadził się wraz z rodziną do Warszawy. Maturę zdał na kompletach tajnego nauczania (okres II wojny światowej). Studiował polonistykę na podziemnym Uniwersytecie Warszawskim i pracował w firmie handlowej na ulicy Skaryszewskiej. Poznał wtedy swoją przyszłą żonę, Marię Rundo.

Pawiak i Oświęcim

W 1943 roku, dzień po aresztowaniu Marii, Tadeusza Borowskiego uwięziono na Pawiaku, a potem wysłano do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Stamtąd przewieziono go do Dautmergen, później trafił do obozu w Dachau-Allach. W 1945 roku krótko przebywał w obozie dla przesiedleńców znajdującym się pod Monachium, a potem wrócił do kraju.


Współpraca z czasopismami

Po II wojnie światowej ukończył studia polonistyczne i podjął współpracę z kilkoma czasopismami - "Światem Młodych", "Odrodzeniem", "Kuźnicą". Był redaktorem miesięcznika "Nurt" (1947), szefem prasowego Światowego Kongresu Intelektualistów we Wrocławiu (1948.). W latach 1949-51 Tadeusz Borowski pracował w Polskim Biurze Informacji Prasowej w Berlinie, współredagował "Nową Kulturę" oraz publikował w dzienniku "Rzeczpospolita".

Tadeusz Borowski zadebiutował w 1942 roku poetyckim cyklem "Gdziekolwiek ziemia", uznanym za manifest pokolenia poety. Trzy lata później w Monachium ukazał się zbiór obozowych wierszy "Imiona nurtu".

Byliśmy w Oświęcimiu

W 1946 roku opublikowano książkę pt. "Byliśmy w Oświęcimiu", która powstała przy współpracy Janusza Nela Siedleckiego i Krystyny Olszewskiej. W Polsce Tadeusz Borowski opublikował tomy opowiadań o tematyce obozowej: "Pożegnanie z Marią" (1948), "Kamienny świat" (1948), "Pewien żołnierz" (1949).

Na krótko przed śmiercią Tadeusza Borowskiego powstały "Opowiadania z książek i gazet" (1949) i "Mała kronika wielkich spraw" (1951). Tadeusz Borowski zmarł 3 VII 1951 roku - popełnił samobójstwo.

 
Pożegnanie z Marią

Jeżeli żyjesz -- to pamiętaj,
że jestem. Ale do mnie nie idź.
W tej nocy czarnej, opuchniętej
śnieg się do szyb płatami klei.

I gwiżdże wiatr. I nagi kontur
drzew bije w okno. I nade mną
jak dym zagasłych miast i frontów
płynie niezmierna, głucha ciemność.



Jak dobrze

Jak dobrze Moge zbierac
jagody w lesie
myslalem
nie ma lasu i jagod.

Jak dobrze Moge lezec
w cieniu drzewa
myslalem drzewa
juz nie daja cienia.

Jak dobrze Jestem z toba
tak mi serce bije
myslalem czlowiek
nie ma serca.
Warkoczyk

Kiedy już wszystkie kobiety
z transportu ogolono
czterech robotników miotłami
zrobionymi z lipy zamiatało
i gromadziło włosy

Pod czystymi szybami
leżą sztywne włosy uduszonych
w komorach gazowych
w tych włosach są szpilki
i kościane grzebienie

Nie prześwietla ich światło
nie rozdziela wiatr
nie dotyka ich dłoń
ani deszcz ani usta

W wielkich skrzyniach
kłębią się suche włosy
uduszonych
i szary warkoczyk
mysi ogonek ze wstążeczką
za który pociągają w szkole
niegrzeczni chłopcy.






Ocalony

Mam dwadzieścia cztery lata
ocalałem
prowadzony na rzeź.

To są nazwy puste i jednoznaczne:
człowiek i zwierzę
miłość i nienawiść
wróg i przyjaciel
ciemność i światło.

Człowieka tak się zabija jak zwierzę
widziałem:
furgony porąbanych ludzi
którzy nie zostaną zbawieni.

Pojęcia są tylko wyrazami:
cnota i występek
prawda i kłamstwo
piękno i brzydota
męstwo i tchórzostwo.

Jednako waży cnota i występek
widziałem:
człowieka który był jeden
występny i cnotliwy.

Szukam nauczyciela i mistrza
niech przywróci mi wzrok słuch i mowę
niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
niech oddzieli światło od ciemności.

Mam dwadzieścia cztery lata
ocalałem
prowadzony na rzeź.